Untitled Document
Francja
Na razie po powrocie do Francji znów odżyły w nim nadzieje na odzyskanie niepodległości ojczyzny, związane z konfliktem powstałym między mocarstwami zachodnimi a Rosją carską. Z chwilą wybuchu wojny krymskiej poeta zgłosił się do generała Józefa Wysockiego, by "przy jego boku mieć miejsce w przyszłej kampanii". Zresztą cały czas utrzymywał kontakt z krajem, publikując nadal swoje utwory w poznańskiej "Szkółce dla Dzieci" i "Szkółce dla Młodzieży", w "Bibliotece Warszawskiej" oraz w lwowskim "Dzienniku Literackim", inne periodyki również otworzyły dla niego swoje łamy. W 1855 roku wyszedł w Poznaniu nowy jego zbiór wierszy, pt. Lirenka, opatrzony po raz pierwszy pełnym imieniem i nazwiskiem autora. "Poezje te... - pisze Jan Nowakowski - stanowiły jakby wyraźną prezentację talentu autora i charakteru jego twórczości, będąc w pewnym sensie syntezą artystycznego jego dorobku ostatnich lat. Lirenka ustaliła pozycję Lenartowicza w poezji polskiej i trwale związała się z jego imieniem." W Poznaniu tego samego roku osobno ukazały się dwa utwory Lenartowicza Zachwycenie i Błogosławiona. Wszystkie one stały się przedmiotem zainteresowania krytyków, którzy na ogół wysoko ocenili jego pieśni utrzymane w tonie ludowym. Ich artyzm przyniósł mu miano "lirnika mazowieckiego".
Jesienią 1855 roku poeta wyruszył do Włoch, zatrzymał się w Rzymie, gdzie zarabiał na życie udzielaniem lekcji, dwa razy w tygodniu wygłaszał prelekcje dla artystów, w których gronie czuł się najlepiej. W pracowni Henryka Stattlera nawet podjął próby rzeźbiarskie. Nie uciszyło to jednak jego potęgującej się tęsknoty do kraju i nurtującej go myśli, że sprawa odzyskania niepodległości narodowej nadal pozostawała w sferze wielkich nadziei. Przy tym coraz częściej zdrowie mu nie dopisywało, zapadał na bronchit, dokuczała wątroba. W 1856 roku znów podróżował po Włoszech, tym razem był w Asyżu, Kortonie, Arezzo, dotarł do Florencji i wrócił do Rzymu. Znów sięgnął po pióro i w okresie tym napisał m. in. wiersz Gladiatorowie, który ogłosił w Paryżu w 1857 roku. Zaatakowany przez niektórych krytyków, posądzony nieomal o zdradę narodową, Lenartowicz wpadł w całkowitą depresję, co nawet poważnie zagroziło jego życiu. Z wolna szczęśliwie powróciłdo zdrowia i do twórczości. W 1858 roku wyszedł w Warszawie nowy tom Poezji.
W 1859 roku opublikował w Paryżu niezwykle ważną swą wypowiedź poetycką pt. Bitwa racławicka. "Wraz z Gladiatorami i Improwizacją: Do polskich artystów (1859) stał się ten poemat o kościuszkowskich kosynierach - stwierdza Jan Nowakowski - jego najpełniejszą manifestacją ideową, wmacniająeą - mimo wszystko - program walki o wolność, wsparty na przekonaniu o fundamentalnej roli mas ludowych i odwołujący się do tradycji Racławic".
Pobyt w Rzymie łączy się dla Lenartowicza z jeszcze dwoma ważnymi faktami, zawarł wówczas serdeczną przyjaźń z Józefem Ignacym Kraszewskim i zaręczył się z przyrodnią siostrą żony Mickiewicza, Zofią Szymanowską, wysoce utalentowaną malarką.
W maju 1860 roku poeta opuścił Rzym i przeniósł się na stałe do Florencji, a w rok później się ożenił. Państwo Lenartowiczowie brali czynny udział w życiu towarzyskim Polonii florenckiej. Dla zapewnienia podstawy ich egzystencji, pani Zofia Lenartowiczowa udzielała lekcji muzyki, języków albo rysunku w rodzinach polskich. Lenartowicz pragnąc się "dopracować możności zarabiania na kawałek chleba", również uczył się u niej rysunku, pociągała go bowiem praca rzeźbiarska, a pisanie nie przynosiło żadnych korzyści materialnych.
"Florenckie mieszkanie Lenartowicza - podała później Maria Konopnicka - skromne było i niemal ubogie; mówiło wszakże raczej o prostocie gustów poety,
niżeli o braku... Wielka prostota niecodziennej duszy we wszystkim. A potem w całej atmosferze izby czuć jakby pogotowie długoletniego wędrowca: jakiś kufer jeden i drugi, jakaś paka z książkami, jakaś torba podróżna, jakiś płaszcz na poręcz stołka rzucony. Coś, jakby stąd człowiek zaraz chciał wstać i iść..." Czujnie śledził poeta wypadki w kraju, kiedy w 1861 roku rozpoczęły się manifestacje patriotyczne w Warszawie, dał wyraz swej solidarności z masami ludowymi "improwizacją" poetycką pt. Śpiew na cześć 25 lutego 1861 r. w Warszawie, jak i wierszem Modlitwa sierot, którą potem śpiewano w kościołach warszawskich. Z okresu przedpowstanio-wego pochodzi jego pełen grozy utwór pt. Petersburg w ogniu oraz wiersz Przygrywka, opublikowany później pt. O pieśniach gminnych, który jest - stwierdza Jan Nowakowski - "jednym z wyrazistszych hołdów bezpośrednich złożonych przez poetę pieśni chłopskiej".
|
 |